Wycieczka do Zakopanego 01-07.06.2009

Wycieczka do Zakopanego 01-07.06.2009„Za siedem gór jeszcze pójdziemy
Za siódmy bór powędrujemy
Za siedem rzek jeszcze spłyniemy
Za siedem mórz, za siedem wzgórz
Jeszcze raz…”

Wieczorową porą dnia 1 czerwca rozpoczęła się nasza wycieczkowa przygoda. Każdy z nas wyposażony w dobry humor, dużo tobołków był gotowy zmierzyć się ze wszystkimi tatrzańskimi szczytami…

Gdy zakończyliśmy naszą podróż polskimi liniami kolejowymi, w Krakowie zaczęła się nasza wyprawa piesza. Po kilku godzinach zwiedzania udaliśmy się do właściwego celu naszej wyprawy – Zakopanego, dokładnie Kościeliska, gdzie czekało na nas zakwaterowanie.
Gdy zajęliśmy nasze lokum, rozpakowaliśmy się, wycieńczeni całą podróżą padliśmy jak przysłowiowe „kawki”(oficjalnie). Pierwszy marsz po górach nie wyczerpał zbyt naszych sił i następna noc nie okazała się tak spokojna jak pierwsza – pokazaliśmy naszym opiekunom na co naprawdę nas stać.

Otóż niczego nieświadomym, naszym kolegom Pawłowi Er. I Gipsowi przydarzył się mały incydent, który okazał się punktem kulminacyjnym całego wieczoru : chłopaakowie z pokoju Pawła i Daniela chcąc dać im nauczkę, aby przestali odbywać dzikie wojaże z pokoju do pokoju i dali spać reszcie współlokatorom przekręcili klucz w zamku (oczywiście pomysłodawcą tak wspaniałego pomysłu był nie kto inny jak Marcin Zet. peudonim Zagłada). Próba wejścia do pokoju nie powiodła się wywołując duże zamieszanie, nie obyło się bez interwencji opiekunów. Jednym słowem była to noc, podczas której wszyscy ginęli ze swoich pokojów (Fifek, Czok). Następnego dnia podczas przemierzania kolejnej trasy bohaterowie zeszłej nocy ponieśli konsekwencje swoich poczynań – ich plecy musiały zmierzyć się z dodatkowymi kilogramami na szlaku podczas wędrówki. Niezastąpiony w przewodzeniu okazał się powtórnie Pan Zbyszek zwany Romanem, który przekazywał nam wszelkie cenne
ciekawostki, legendy, opowieści dotyczące miejsc,w których się znajdowaliśmy,oraz wiedział co to i jak wygląda Hello Kitty. Trzeba również wspomnieć o bardzo smacznym jedzeniu, które regenerowało codziennie nasze stracone siły – posiłki w pensjonacie „u Haliny” naprawdę były bardzo pożywne i smaczne. Podczas całej wycieczki zrobiliśmy naprawdę bardzo, bardzo dużo kilometrów, zyskaliśmy lekkie kontuzje, lecz zdobycie szczytów lub jaskini dawało wielką satysfakcję. Wieczory w naszej kwaterze spędzane były na grze w Rummikuba lub na śpiewie z gitarą (oooo Majkaaa…). W ostatni dzień udaliśmy się zobaczyć skocznię w Zakopanem, a następnie odwiedziliśmy park linowy (liniowy), w którym musieliśmy wykazać się nie lada zręcznością i wytrzymałością fizyczną, jak i rozwagą oraz odpowiedzialnością za swoje czyny.

W parku, najbardziej zapewne podobało się Ani W. (Playboy), która zapewne do takich miejsc będzie powracała coraz częściej. Gdy powróciliśmy do swoich pokoi naszym zadaniem było spakowanie się i pożegnanie z górami.
Ostatni dzień spędziliśmy w malowniczym Zakopanem, gdzie mieliśmy czas na zakup pamiątek i prezentów oraz dokładniejsze zwiedzanie. Następnie rozpoczęliśmy podróż w stronę powrotną.

PS. Najważniejsze jest to, że holsiki się odnalazły, tradycyjnie nie zabrakło różowych majtek ze smokiem Marcina, otworzyliśmy salon tatuaży i wszyscy powróciliśmy z bogatymi wspomnieniami, nowymi przyjaźniami i już oczekujemy na powtórkę !
Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania naszego wyjazdu, naszej kadrze opiekunów za wytrzymałość, zrozumienie i cierpliwość samym uczestnikom za wspaniałą atmosferę i fajną zabawę!